Bezpieczeństwo.

Opieka. 
Wychowanie.

 

Jesteśmy Domem Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Intelektualnie w Brzesku prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej. Naszą misją jest zapewnienie całodobowej opieki dla pięćdziesięciu Mieszkańców placówki. Jeśli chcesz poznać nas lepiej, zapraszamy w świat pełen radości i uśmiechu...

AKTUALNOŚCI...

26 kwietnia 2023
W niedzielę 23 kwietnia świętowaliśmy pierwsze imieniny tej wiosny:)
26 kwietnia 2023
W ramach projektu przeprowadzonego przez PCPR mamy możliwość wzięcia udziału w zajęciach hipoterapii, które mają miejsce w cudownym miejscu - Ranczo Nad Stawem w Borku. Dziękujemy za każdą chwilę mile

dpsbrzesko.pl

czytaj więcej

Dom Pomocy Społecznej

 

DLA DZIECI I MŁODZIEŻY

NIEPEŁNOSPRAWNEJ INTELEKTUALNIE PROWADZONY PRZEZ ZGROMADZENIE SIÓSTR SŁUŻEBNICZEK NMP NP

BRZESKO

czytaj więcej

Miejsca w naszym Domu

Grupy

 

Mieszkańcy podzieleni są na trzy grupy. Każda z nich tworzy rodzinę osób, których łączą więzy przyjaźni, a wszystkie razem stanowią pełnię naszego Domu. 

Rehabilitacja

 

Dbamy o naszą kondycję fizyczną w myśl zasady:

W zdrowym ciele - zdrowy duch!

Zabawa

 

Kochamy spacery, wycieczki, dyskoteki i inne formy dobrej zabawy.

Terapia zajęciowa

 

Mamy liczne talenty artystyczne, które znajdują swoje ujście w tworzeniu niepowtarzalnych rękodzieł.

czytaj więcej

To co lubimy

Najbardziej

 

Wycieczki

 

Dyskoteki

Wspólne spotkania

i Święta

Galeria Zdjęć

czytaj więcej

 

Trochę historii...

 

Warto zaznaczyć, że działalność rozpoczęła się już ponad 100 lat temu, a dokładnie 25 czerwca 1919 r. W dodatku początkowo był do sierociniec dla chłopców, który dopiero w latach 50-tych stał się ośrodkiem dla dzieci chorych umysłowo.

 

 

Wszystko zaczęło się od tego, że po zakończeniu trwającej cztery lata wojny światowej (1914-1918) zostało bardzo wiele sierot wojennych. To dzieci, których ojcowie, a nawet oboje rodziców utracili życie w czasie działań wojennych. Przejęty taką sytuacją ówczesny pasterz diecezji ks. biskup Leon Wałęga polecił zorganizować w diecezji stałą opiekę społeczną nad tymi sierotami. A stała opieka to oczywiście dom. I tak się zaczęło.

W Brzesku działało już wcześniej (od roku 1907) Towarzystwo Opieki nad Opuszczonymi Dziećmi. Członkowie tego Towarzystwa podjęli tę myśl i w roku 1916 roku rozpoczęła się budowa. Dzieło to spotkało się z powszechną aprobatą społeczeństwa brzeskiego i materialnym poparciem. Parcelę pod budynek darował ówczesny burmistrz miasta Stanisław Wisłocki, „katolik z uczynków i praktyki” – jak napisano w Kronice parafialnej. Cegłę darował ówczesny właściciel browaru okocimskiego baron Jan Albin Goetz, a całością przedsięwzięcia kierował proboszcz ks. Roman Mazur. W pracach budowlanych brali udział miejscowi parafianie, a nawet, jak zanotowano w Kronice parafialnej, jeńcy rosyjscy. 

Budynek ukończono w roku 1919 i 25 czerwca tegoż roku zamieszkały w nim dwie pierwsze siostry służebniczki: s. Bogumiła Chmielewska i s. Lucyna Bujas.

Jesienią tego roku ks. Biskup Leon Wałęga poświęcił Zakład i oddał pod opiekę Najświętszej Maryi Pannie Niepokalanie Poczętej. Już w lipcu tegoż roku zamieszkali w nim dwaj pierwsi pensjonariusze.

W następnym roku było ich już 18, a rok później – 30. (Wśród nich znalazł się dziesięcioletni Franek, sierota bez ojca i matki, który po sześcioletnim pobycie w ochronce wstąpił do Zgromadzenia OO Jezuitów i w roku 1939 przyjął święcenia kapłańskie jako ks. Franciszek Willfart jezuita). W latach późniejszych było ich około czterdziestu do pięćdziesięciu. To pokazuje, jak bardzo potrzebna okazała się ta inicjatywa, jak wiele sierot wojennych, pokrzywdzonych przez los  znalazło w tym domu bezpieczne schronienie. 

W tym domu żyło, uczyło się i wychowało tych kilkudziesięciu chłopców i przygotowywało do życia w świecie dorosłych. W pierwszych latach istnienia sierocińca „oddział sierot maszerujących do kościoła nazywano popularnie wojskiem Ks. Kanonika” – zanotowano w Kronice Parafialnej.

Takie były początki.

Warunki życia nie były łatwe. Fundusze zdobywane przez Towarzystwo Opieki były niewystarczające, a odpłatności za chłopców, jakie przekazywały gminy, z których oni pochodzili, nie zawsze były regularnie przekazywane. Doszło do tego, że w latach od 1926 do 1932 siostry osobiście kwestowały, aby zdobyć środki na wyżywienie sierot, będących pod ich opieką. Różnych rzeczy mogło zabraknąć, ale nigdy nie zabrakło miłości i głębokiego zaangażowania sióstr w to dzieło chrześcijańskiego miłosierdzia.  Tak było do roku 1939. Nie bogato, ale spokojnie i bezpiecznie.

Potem przyszła straszna wojna, gorsza niż poprzednia i nastały ciężkie czasy. Polska znalazła się pod okupacją niemiecką. Siostry jak przed wojną, nadal prowadziły ochronkę i  z trudem zdobywały środki na utrzymanie domu. Obecnie były to świadczenia pieniężne i w naturze otrzymywane od instytucji państwowej zwanej Radą Główną Opiekuńczą (RGO), która w latach wojennych  śpieszyła z pomocą potrzebującym. Była to jedyna polska instytucja państwowa, której okupacyjne władze niemieckie pozwoliły w tamtych czasach funkcjonować. Tę pomoc uzupełniały siostry własną pracą  w gospodarstwie  istniejącym przy sierocińcu. Mimo tak ciężkich warunków  nigdy nie odmówiły pomocy chłopcom szukającym u nich schronienia. A zjawiali się oni nieraz w bardzo opłakanym stanie.

Jak to wyglądało można przeczytać w aktach RGO.

Na przykład w 1943 roku Rada Główna skierowała do sióstr 19 chłopców, którzy tak byli opisani w dokumentach Rady: „…bielizna podarta, ubranie w strzępach, brudne, cuchnące, pełne robactwa. Trzynastu z nich miało ropiejące rany na nogach, kilku miało świerzb”.

Taka była rzeczywistość wojenna i takiej trzeba było stawić czoło. I czyniły to siostry służebniczki w imię miłości Chrystusa, „utrzymując zakład na odpowiednim poziomie wychowawczym i sanitarnym” –  jak napisano w protokole powizytacyjnym.

Z końcem wojny przyszły nowe czasy i nowe trudności. Władze Polski Ludowej dążyły do tego,  aby wszystkie inicjatywy społeczne podporządkować państwu, czyli  upaństwowić. Dlatego sierociniec stracił dawnego opiekuna, którym było  Towarzystwo Opieki nad Opuszczonymi Dziećmi  i któremu zawdzięcza swoje powstanie. Towarzystwo to zostało rozwiązane przez władze Polski Ludowej, a sierociniec przeszedł pod zarząd Zrzeszenia Katolików „Caritas”, którą też odebrano Kościołowi. Nastąpiło to 17 października 1951 roku.

Za tymi zmianami poszła najważniejsza. Sierociniec przestał być domem dla sierot, a w roku 1952 został przekształcony na dom dla dzieci umysłowo głęboko upośledzonych. Od tej chwili dawny sierociniec będzie nazywał się: 

Dom Specjalny „Caritas” dla dzieci umysłowo głęboko upośledzonych.

To wszystko zaczęło się w roku 1951, trzydzieści dwa lata po jego powstaniu i trwało przez następne 40 lat. W latach sześćdziesiątych był też taki okres, kiedy Zakład przekształcono na Dom Specjalnej Koedukacji i w domu przebywały dwie grupy młodszych dzieci, chłopców i dziewcząt upośledzonych umysłowo. Czasy komunizmu minęły wśród ciągłych kontroli i odwiedzin funkcjonariuszy ówczesnej władzy. W wielu przypadkach życzliwość brzeszczan pozwoliła przetrwać ciężkie chwile.

Kiedy siostry z powrotem odzyskały na własność budynek? - Dokonało się to dopiero w latach tak zwanej transformacji ustrojowej, czterdzieści lat później, w roku 1991. Komuniści utracili wtedy mandat rządzenia Polską i nowe władze oddały budynek dawnym właścicielom.  Nadal pozostał on jednak  domem dla dzieci specjalnej troski.

Zmienił tylko nazwę. Od roku 1991 funkcjonuje jako:

DOM POMOCY SPOŁECZNEJ prowadzony przez  Zgromadzenie S.S. SŁUŻEBNICZEK NMP w Brzesku.

I taka jest obecnie jego oficjalna nazwa.

W ciągu tych zawirowań historycznych zgubił natomiast swą pierwotną nazwę, kiedy po prostu był  ochronką dla dzieci doświadczonych przez los. A dzieci w tym domu – jakkolwiek byśmy go nazywali – są niezmiennie otoczone troskliwą, serdeczną i fachową opieką.

Są to dzieci, u których można wyróżnić wszystkie stopnie niepełnosprawności. Pod kierunkiem specjalistów rozwijają swoje sprawności umysłowe i fizyczne i na miarę możliwości uczestniczą w życiu Zakładu i uczą się samodzielności. Mieszkańcy tego Domu należą do innego świata. Tu jaśniej dostrzega się wartość życia, zdrowia i tajemnicę cierpienia.

Tutaj nie można zatrzymywać się na pytaniu dlaczego oni są tacy, lecz należy postawić inne pytanie: Jak można im pomóc? - Odpowiedzią na to pytanie jest istnienie takich domów, jak ten.

Odpowiedzią są też wolontariusze, którzy pomagają i  którzy zawsze są mile widziani w tym pięknym dziele bezinteresownej pomocy bliźniemu, w imię miłości chrześcijańskiej. „W naszym Domu panuje serdeczna, ciepła rodzinna atmosfera. Dzieci kochają swój Dom, wrośnięty w korzenie chrześcijańskiego wychowania i chcą w nim pozostać do śmierci” – napisała jedna z sióstr, która tam pracowała a dzieje się tak dlatego, bo króluje w nim miłość.

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.

dpsbrzesko.pl